niedziela, 12 lutego 2017

Największe rozczarowania książkowe. Czy bestsellery są przereklamowane?

Przez długi czas zastanawiałam się nad wybraniem tematu do dzisiejszego wpisu. Stwierdziłam, że pogadamy sobie troszkę o moich największych rozczarowaniach książkowych,. Jak się okazuje, większość z tych książek to bardzo popularne pozycje.


Postanowiłam, że wymienię tylko 5 książek, bo nie chcę się zagłębiać w to, co przeczytałam kilkanaście lat temu. 

  1. John Green "Papierowe Miasta"
  2. John Green "Szukając Alaski"
  3. Rebecca Donovan "Powód by oddychać"
  4. Lauren Oliver "7 razy dziś"
  5. Colleen Hoover "Hopeless"
Każdemu podoba sie coś innego, mimo wszystko wymienione powyżej książki należą do mojej listy największych rozczarowań na przestrzeni lat.
Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że większość z tych książek chlubi się wysokimi ocenami, a krytycy uważają je za pozycje które zmieniają życie.
W takich właśnie momentach zastanawiam się, czy to ze mną jest nie tak, bo nie rozumiem ich fenomenu, czy może ktoś po prostu dostał w łapkę wzamian za napisanie pozytywnej opinii. 
Albo może po prostu wyrosłam z powieści tego typu? 
Nie sugeruję, że te książki są złe. Mimo wszystko, przy każdej z nich spotykałam się ze sporą grupą ludzi którzy wychwalali je pod niebiosa. Czego mogłam się zatem spodziewać? Z podekscytowaniem łapałam za książkę z nadzieją, że odmieni moje życie. Bardzo często już po pierwszych stronach wiedziałam, że będzie kompletną klapą.

Nie powaliły mnie na kolana. Nie doprowadziły do łez. Nie zapierały dechu w piersiach. Były po prostu przeciętne. 

Reasumując ten bardzo spontaniczny, krótki i haotyczny post.  
Nie zawsze warto jest kierować się cudzymi opiniami. To, że dana książka jest na szczytach list czytelnicznych, nie znaczy, że obowiązkowo musi się nam podobać. I co najważniejsze, nigdy nie oczekujmy cudów, bo najzwyczajniej w świecie możemy się zawieść i rozczarować. Będziemy czuć żal do autora, no bo przecież książka miała być genialna. Wygórowanie oczekiwania mogą zepsuć nam całą powieść.

Celem tego postu jest jednak Wasza opinia, jestem ciekawa co wy sądzicie na tematu dzisiejszych bestsellerów, które często nie zasługują na swoją popularność.

Uważacie, że sporo popularnych książek jest przereklamowanych? Dajcie znać w komentarzach, no i oczywiście piszcie o Waszych czytelniczych rozczarowaniach.



Marta




8 komentarzy:

  1. uwielbiam hoover, ale hopeless nie cierpie :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam tylko 2 książki z wymienionych.Zgadzam się z Twoim zdaniem.Coraz bardziej się wkurzam na siebie,bo daję szansę tym popularnym książką a potem się rozczarowowuję :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam żadnej z wymienionych, ale też mam swoje rozczarowania - planuję napisać o tym dłuższy post na blogu, ale tak z marszu mogę wymienić np. 'Shantaram', 'Fionavarski Gobelin' (tragedia), jedyna książka Kinga jaką przeczytałam - 'Podpalaczka'. To zawsze takie przykre kiedy napalisz się na jakąś książkę, a tu nici... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z twojej listy czytałam tylko książki Greena, ale tak samo dodaje je na moją listę rozczarowań ��
    Claudia_books

    OdpowiedzUsuń
  5. John Green to moje jedno wielkie rozczarowanie. Po Gwiazd naszych wina byłam bardzo pozytywnie do niego nastawiona, ale papierowe miasta i szukając Alaski to jakiś nieśmieszny żart...

    http://oddam-ci-ksiazke.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  6. czytałam Papierowe miasta, gdyby nie to, że później obejrzałam film to nie zrozumiałabym tej książki. Film jest dużo lepszy, o dziwo :O

    OdpowiedzUsuń
  7. czytałam Papierowe miasta, gdyby nie to, że później obejrzałam film to nie zrozumiałabym tej książki. Film jest dużo lepszy, o dziwo :O

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam "Papierowe miasta" i "7 razy dziś". Nie były to złe lektury, ale rzeczywiście czegoś zabrakło.

    OdpowiedzUsuń